Halina Rybak-Gredka

Przeskocz nawigację.

(01-07-2006, 08:57) Turcja jak marzenie

Turcja. Wspaniała! Trudno mi będzie przelać swój zachwyt i entuzjazm na klawiaturę, ale była to chyba najbardziej niezwykła wycieczka. Co chwilę nowe wrażenia, zapierające dech widoki, codzienny dreszcz emocji. A oprócz tego ciepłe morza, piękne plaże, góry, starożytne miasta, zabytki.

Szczególnie dla mnie ważni byli nowo poznani ludzie. Nie tylko turyści - przyjaciele z naszego autokaru, podróżnicy ze świata, ale też niezwykle sympatyczni i gościnni tubylcy. Często potrafili poświęcić swój czas i najwyraźniej radość im sprawiało przebywanie przez chwilę w towarzystwie ludzi z dalekiego kraju. Polecam gorąco wszystkim, którzy zastanawiają się jak spędzić urlop, podobną wędrówkę.

Edirne
Troja
Pergamon
Didim
Efez
Meryemana
Kusadasi
Milet
Priene
Pamukkale
Konya
Kapadocja
Ankara
Istambuł

-----------------------------------------------------------------------------
Edirne
Tracja. Jedyna część Turcji o europejskiej tradycji, choć to właśnie na jej obszarze leżała stolica imperium osmańskiego. Edirne, dawny Adrianopol założony w II w. przez cesarza Hadriana. Historia odcisnęła tu podwójne piętno: cudów architektury i dramatycznych wydarzeń wojennych.
Dziś imponujący meczet Selima i inne cenne zabytki Osmanów przyciągają tłumy zwiedzających. Dawna osmańska stolica ma jeszcze jedno współczesne oblicze – jest znana jako prężne centrum biznesu, położone w pobliżu głównej drogi łączącej Turcję z Europą.
Cztery smukłe minarety meczetu Selima górują nad miastem, przypominając o krainie, do której się przybywa. W niczym niezmąconym słońcu połyskuje jasnoróżowy kolor budowli – piaskowca z Edirne.
U podnóża park, cień drzew i bogata, różnobarwna galeria z kramami. Zakupione tu, pierwsze paciorki z niebieskiego szkiełka, mam nadzieję, ochronią przed "złym spojrzeniem", urokiem:) Nazar...
Czarujące miasto. Szkoda, że nie było dużo czasu i szybko wyruszyliśmy do pierwszego hotelu – niemal na plaży, tuż nad Cieśniną Dardanele. Tego wieczoru, jeszcze na ostatnim skrawku europejskiej ziemi, jak nigdzie, brzmiała nieprzerwanie tajemnicza, pełna monotonnej nostalgii turecka melodia. Nocne spacery w Gelibolu zapowiadały niezwykłość tej wyprawy i zamykały myślenie o rzeczywistym świecie, w którym przyszło nam się urodzić i żyć.

[powrót]
-----------------------------------------------------------------------------
Troja
Z samego rana egzotyczna przeprawa promowa przez Cieśninę Dardanele. Rośnie adrenalina, oczekiwanie, emocje. I widać. I jest. Azja. Dziwnie odczuło się tę nową pod stopami ziemię. Wpatrywanie w twarze tubylców. Jakiś inny rytm. Zwolnione tempo. Z zieloną i żyzną prowincją na południe od Morza Marmara wiąże się wiele podań i legend. Od tych związanych z teatrem cieni aż po najbardziej znane historie o miłości i koniu trojańskim.
I dojeżdżamy – Troja. Tyle skojarzeń! Parys i Helena – kochankowie urodzeni pod nieszczęśliwą gwiazdą. Greccy i trojańscy bohaterowie. Zdrady, zemsty, spryt, ogromny koń z drewna, zagłada wspaniałego miasta i…ślepy poeta Homer, który uwiecznił wszystko w ponadczasowej Iliadzie i Odysei. Ludzkie losy, przygody, namiętności, pełne symbolicznych znaczeń i wielkich, człowieczych prawd czuje się w tym miejscu na własnej skórze. Przedziwne dreszcze, do bólu poruszona wyobraźnia.
Odżywają tajemnicze opowieści o odkryciach archeologicznych Henryka Schlimanna. Zwiedzanie ruin. Wieża na murze Troi. I zrekonstruowane budynki I-IX warstw Troi. Grobowce, potężne amfory. Prawdziwie trwałe piękno góry Ida u podnóża, której dziś równina – kiedyś „morze ciemne niczym wino”. Pomimo grabieży łowców skarbów na przełomie wieków i skromnych pozostałości archeologicznych jest tu inne powietrze. Oddycha się niezwykłą historią antycznych czasów i czuje się opętanego marzeniem twórcę współczesnej archeologii. Jeszcze tylko replika konia trojańskiego – podarunek twórców amerykańskiego filmu dla tego miejsca. Można wejść do wnętrza drewnianej konstrukcji i stamtąd, niczym mityczni bohaterowie spojrzeć, już spokojniejszym okiem, na współczesną równinę i ruiny Troi.

[powrót]
-----------------------------------------------------------------------------
Pergamon
Pergamon – miasto w starożytnej Myzji, w Azji Mniejszej, stolica królestwa pergamońskiego, znajduje się obecnie na terenie Turcji i nosi nazwę Bergama. Pergamon należał do najpiękniejszych miast hellenistycznych i był wspaniałym przykładem urbanistyki hellenistycznej. W tym okresie rozpoczęto wyrób pergaminu, materiału, który rozsławił miasto. W mieście znajdowały się także: słynna szkoła rzeźbiarska i szkoła filozoficzna. Pergamon był ważnym ośrodkiem politycznym, handlowym i rolniczym. Turyści mogą zwiedzać bogate ruiny akropolu, pozostałości Wielkiej Biblioteki Pergamońskiej (druga po Bibliotece Aleksandryjskiej), doskonale zachowany grecki teatr, a poza wzgórzem akropolu, w pobliskiej dolinie słynny asklepiejon. Na akropolu znajduje się także częściowo zrekonstruowana świątynia Trajana, zbudowana przez cesarza Hadriana. Jest to jedyna budowla, która przetrwała na wzgórzu wraz z podziemną częścią, z czasów cesarstwa rzymskiego. Wśród znalezionych tu zabytków znajdowały się duże fragmenty marmurowego Wielkiego Ołtarza Zeusa z ok. 180-160 p.n.e., który uważany jest za jeden z Siedmiu Cudów Świata i zrekonstruowany został w Pergamon Muzeum w Berlinie.

[powrót]
-----------------------------------------------------------------------------
Didim
Południowe wybrzeże Morza Egejskiego kusi malowniczymi krajobrazami, urokliwymi plażami, lazurową wodą, atrakcjami życia, a przy tym jest krainą wielu godnych uwagi pomników starożytności. W poszukiwaniu wypoczynku udaliśmy się do popularnego, położonego na półwyspie kurortu Altinkum. Miasto Didim, w którym zawitaliśmy okazało się niezwykle przyjazne. Kilka dni odpoczynku w romantycznym miejscu! Wiele, wiele atrakcji. Przyjazne, ogromne słońce. Przejrzysta, błękitna, bardzo słona morska woda. Doborowe towarzystwo! Świetna atmosfera zakupów. Zachęcający sprzedawcy. Istny bazar. Na ulicach naganiacze władający wieloma językami. W co drugim sklepie mówią coś po polsku Sławetne targi według zasad subtelnej etykiety. Po jej opanowaniu mogłyby nawet stać się ulubiona rozrywką. Po intensywnych negocjacjach, szklaneczce pysznej, zimnej, jabłkowej herbaty, zakupiony towar zdawał się bardzo satysfakcjonujący. Sklepy, sklepy oraz masa kafejek i restauracji. Żywe miasto! Otwarte na oścież. I nawet w środku nocy, kiedy wybrzeże zatapiało się już w miękkim świetle lamp i lekkiej poświacie gwiaździstego nieba, wokół wydawało się przyjaźnie i ciepło.
I turecka łaźnia. To specjalna opowieść. Zdawało się, że wizyta w tym miejscu to turystyczny obowiązek. Emocje. I pytania jak się zachować, czego się spodziewać? W bieliźnie, w strojach? Idziemy! I było to niesamowite przeżycie! Cudny, prawdziwy relaks. Nie do opisania, ze względu na panującą tam, niepowtarzalną atmosferę. Najpierw sauna, w której razem, w świetnej, znajomej kompanii czas wydawał się przesypywać w klepsydrze w oka mgnieniu. Potem to pomieszczenie: przestronne i okazałe, zdobione łukami, arkadami, rzeźbami, fontannami, wyłożone marmurem, piękna mozaika. Tak sobie leżąc na wielkim, marmurowym bloku, można było skorzystać z tradycyjnego masażu całego ciała, także z pomocą szorstkiej rękawicy z wielbłądziego włosia. Cali w pianie. Bosko...Mogłabym często do takiego „hammanu”:)
„Błękitny rejs”. Niezapomniany. Wspaniała okazja do podziwiania malowniczych, dla nas ludzi z północy, po prostu bajkowych wybrzeży. Odbywał się tradycyjnym drewnianym jachtem, który żeglował wolno i często zatrzymywał się, by pasażerowie mogli popływać w pięknych zatoczkach, na otwartym morzu. Mozna też było zejść na kolejną złocistą, lśniącą w słońcu plażę. Przygladaliśmy się na kobiety wchodzące do morza w ubraniu. Żal...
I jeszcze kuchnia. Krótko. Bardzo mi odpowiada. Uwielbiam południowe kuchnie. Tureckie jedzenie było dla mnie bardzo smaczne i zdrowe, bo to słoneczne smaki potraw kuchni śródziemnomorskiej przyprawione odrobiną oliwy i cytryny. Zajadałam się sałatkami, zwłaszcza tą pasterską. Chętnie nakładałam faszerowane warzywa: cukinie, bakłażany, papryki, a także liście wypełnione pomidorami, karczochami, mieszanką ryżu, orzeszków pinii, ziół i przypraw. I oczywiście różne oliwki. Codziennie. I mała ostra papryczka, którą przywiozłam nawet do domu. A owoce. Po prostu soczyste i słodkie. Było nawet: „Dobranoc mój arbuziku...”:)
W Didiimie można było też podziwiać świątynię Apollona – słynną wyrocznię, której najstarsze zapisane przepowiednie pochodzą z VI w. p.n.e. Ta nadzwyczajna świątynia stoi w całkiem niezłym stanie po dziś dzień. Robi wrażenie. Coś z innego świata. Ale w tym uroczym mieście, gdzie tak miło upływał nam czas, nawet ogromne, marmurowe kolumny sławnej wyroczni oraz groźna głowa Meduzy o pomarszczonym czole i gęstych lokach, wydawały się całkiem przyjazne. Trochę żal było stamtąd wyjeżdżać, opuszczać istny raj dla strudzonych wędrowców.

[powrót]
-----------------------------------------------------------------------------
Efez
Efez to chyba najlepiej zachowane antyczne miasto na świecie. Niezwykłe wykopaliska robią wrażenie na wszystkich. Wielka atrakcja Turcji. Można się tu przekonać, jak wyglądało życie w czasach rzymskich. W pełni lata jest jednak bardzo gorąco i nie ma za bardzo gdzie się schronić się przed skwarem. Jest bardzo tłoczno i gwarnie. Prawdziwy turystyczny kombinat.
W czasach starożytnych morze sięgało znacznie dalej w głąb lądu niż obecnie – aż do podnóży wzgórza Pion. Efez od 600 r. p.n.e. był dobrze prosperującym miastem. Do pobliskiej świątyni Artemidy przybywali pielgrzymi. W 356 r. p.n.e. świątynia Artemidy spłonęła. Ogień podłożył szewc Herostratos, który chciał w ten sposób zyskać rozgłos i przejść do historii. Efezjanie od razu przystąpili do budowy nowej, jeszcze większej świątyni, którą uznano za jeden z siedmiu cudów świata. W czasach rzymskich Efez szczycił się pozycją pierwszej i największej metropolii w Azji, był stolicą rzymskiej Azji Mniejszej, hołubioną przez kolejnych cesarzy. Ożywiony handel (w tym morski) i słynna świątynia Artemidy przyciągały tłumy. Dotarł tu św. Jan, podobno z Maryją, a także św. Paweł, który do chrześcijan poznanych w mieście napisał List do Efezjan. Jednak chrześcijaństwo w Efezie związane jest przede wszystkim z osobami św. Jana Ewangelisty i Maryi. Według tradycji, św. Jan przybył do Efezu pod koniec życia i napisał tu swoją Ewangelię. Po śmierci pochowany został na wzgórzu, gdzie w VI w. cesarz Justynian wybudował wspaniałą bazylikę, która stała się jednym z największych kościołów Bizancjum.
Dobrobyt miasta nie trwał jednak długo, bo postępował proces wypłycania zatoki, aż w końcu osadzający się szlam „zepchnął” morze 4 km na zachód. Efez został odcięty od morza, a tym samym stracił główne źródło dochodów. Upadek metropolii był nieunikniony.
Wędrowaliśmy, śladami Greków i Rzymian, po znakomicie zachowanych ulicach. Arkadyjską czyli Portową Drogą, kiedyś najwspanialszą ulicą Efezu, która łączyła port w Efezie z teatrem. Pod wybrukowaną marmurem nawierzchnią znajdowały się rury wodociągowe i kanalizacyjne. Na biegnącej wzdłuż ulicy kolumnadzie umieszczone było oświetlenie. Kończyła się szeregiem kolumn triumfalnych. Świętą Drogą, czyli Drogą Marmurową, która prowadzi od potężnego teatru hellenistycznego, koło agory. Drogą Curetes, która zaczyna się przy bibliotece Celsusa i dochodzi do bramy Herkulesa. Po obu jej stronach stały posągi wybitnych postaci, które przetrwały do dziś. Znajdują się przy niej najciekawsze ruiny: sławna biblioteka z dwukondygnacyjną fasadę z kolumnami korynckimi i posągami we wnękach symbolizującymi mądrość, wiedzę, przeznaczenie i moralność, dom publiczny, latryna miejska, świątynia Hadriana, łaźnie Scholastyki, fontanna Trajana, brama Herkulesa.
Całość dopełniały postacie z tamtych lat - aktorzy z eksponatami w stylowych, barwnych strojach. Żywy teatr pod biblioteką: życie władców, rycerzy i zwykłych mieszkańców Efezu. Zmieszani z tłumem aktorzy chętnie pozowali do zdjęć, nadając tej wizycie i mniej rozbujałej wyobraźni wędrowca dodatkowy wymiar miasta słynnego Heraklita, wielokrotnie niszczonego przez najazdy wrogich armii i trzęsienia ziemi, wciąż odbudowywanego i powiększanego przez starożytnych.

[powrót]
-----------------------------------------------------------------------------
Meryemana
W niedalekim Meryemana znajduje się odrestaurowany mały domek, w którym prawdopodobnie mieszkała pod koniec życia Matka Boska, przybyła tu z apostołem Janem. Fakt ten potwierdzili papieże Paweł VI i Jan Paweł II, podczas swoich wizyt w Efezie.
Prowadzi ku niemu wąska i kręta droga, stromo wspinająca się na wzgórze, porośnięta lasem. Panuje tu cisza i jakiś niesamowity spokój. Sam kościółek jest malutki i bardzo skromny. Spotkaliśmy tam polską zakonnicę, pokorną i radosną. Wspólna, głośna modlitwa w tym maleńkim, niezwykłym miejscu była dla wszystkich wielkim wzruszeniem. Tuż obok kościółka wznosi się figura Maryi Panny, a na pobliskich tablicach widnieje przetłumaczona na kilka języków (także na polski)modlitwa „Ojcze nasz”. Nieco poniżej kaplicy bije źródełko uznawane za równie cudowne jak źródło w Lourdes. Wokół ludzie, którzy chcą zaczerpnąć cudownej wody. Na gałązkach drzew, na występach skalnych poprzyczepiano mnóstwo chusteczek, karteczek i wstążek z prośbami i modlitwami.
Miejsce to odkryto dopiero w XIX wieku, po opublikowaniu objawień niemieckiej zakonnicy Anny Katarzyny Emmerich z Westfalii. W jednej ze swych wizji dokładnie opisała miejsce w głębokim lesie, na wysokiej górze nad azjatyckim miastem Efez, gdzie znajdować się miało cudowne źródło i dom zamieszkany przed wiekami przez Maryję. Kościół uznał ślady pobytu Matki Boskiej w tym miejscu za autentyczne. Od tego momentu stało się ono ważnym centrum pielgrzymkowym, a papież Paweł VI nadał Meryemana rangę równą Lourdes i Fatimie.

[powrót]
-----------------------------------------------------------------------------
Kusadasi
Jest najpopularniejszym kurortem na egejskim wybrzeżu Turcji. Jego nazwa tłumaczona jako "wyspa ptaków" pochodzi od leżącej u wejścia do zatoki malowniczej wyspy połączonej z lądem groblą, zwanej Giivercinada (Wyspa Gołębia). Kamienny fort, jest bardzo charakterystyczną budowlą wyspy. Kusadasi ma bardzo bogatą i urozmaiconą historię. Obecnie to ważne centrum turystyczne oferujące wypoczynek, barwny folklor i wyśmienitą rozrywkę. Słynie z lazurowej wody, szerokich piaszczystych plaż i dużej przystani. Atrakcyjność i zróżnicowanie występujących tu walorów turystycznych jest zapewne gwarancją udanych wakacji w miejscu, w którym my byliśmy bardzo krótko.

[powrót]
-----------------------------------------------------------------------------
Milet
Trochę historii: „Miasto Milet w Azji Mniejszej założyli Grecy na przełomie XI i X wieku p.n.e., w miejscu, gdzie od kilku stuleci istniała osada przedstawicieli cywilizacji mykeńskiej. Legenda głosi, że greccy przybysze wymordowali miejscowych mężczyzn, a ich kobiety wzięli sobie za żony, które w ramach swoistej zemsty nie chciały jadać z nimi przy jednym stole. Nowi mieszkańcy zaaklimatyzowali się jednak szybko i miasto rozwijało się znakomicie. Dzięki dogodnemu położeniu leżący u ujścia rzeki Meander Milet stał się ważnym ośrodkiem handlowym oraz jednym z pionierów w zakładaniu kolonii. Opisywana przez Herodota aktywność mieszkańców szybko zapewniła im prymat w Jonii. Dogodne warunki do rozwoju znaleźli tu m.in. Tales, Anaksymander i Anaksymenes. Ten złoty okres w historii Miletu trwał do połowy VI wieku p.n.e. Później, w 494 roku p.n.e. Persowie zdobyli, złupili i zrównali miasto z ziemią, a jego mieszkańców wymordowali lub wzięli w niewolę. Tylko niewielkiej części udało się ujść cało. W III wieku n.e. rzeka Meander – największy sprzymierzeniec i żywiciel Miletu, zaczęła sprawiać kłopoty mieszkańcom miasta. Osady niesione przez prąd rzeczny zamuliły port, który przeistoczył się w bagnisko. Miasto zaczęło się wyludniać, a jego obszar w późniejszych epokach znacznie się skurczył.”
W tej chwili jednym śladem po dawnej świetności miasta są ruiny położone nieopodal wioski Balat, około 40 km na południe od miasta Söke. Po przybyciu na miejsce ruszyliśmy w stronę teatru po drodze usłanej potężnymi blokami skalnymi. Wspięliśmy się na wzgórze, w które architekci tak zręcznie wkomponowali ogromny teatr. Budowla powstała po zburzeniu miasta przez Persów i w epoce hellenistycznej mogła pomieścić około 5300 osób. Za rządów rzymskich teatr przebudowano i powiększono pojemność trybun do 20 tys. widzów. Na dolnych kondygnacjach zachowały się siedzenia dla miejskich prominentów, którzy mogli oglądać przedstawienia z bliska. Niektóre z antycznych „krzeseł” do tej pory noszą ślady inskrypcji z imionami owych szczęśliwców. Najznamienitsi goście siedzieli pod baldachimem podtrzymywanym przez cztery kolumny, których fragmenty można zobaczyć. Z ostatnich rzędów rozpościera się wspaniały widok na dolinę Meandra. Ze szczytu wzgórza podziwialiśmy panoramę Miletu. Widać było to wzniesienie, gdzie odnaleziono ślady najstarszego osadnictwa, nieco bliżej ruiny świątyni Ateny, która powstała w V wieku p.n.e., a konstrukcją przypominała Artemizjon w Efezie. W pobliżu teatru niegdyś znajdowało się nabrzeże, po którym również nie pozostał żaden ślad. Morze musieliśmy sobie, więc wyobrazić, gdyż w miejscu, w którym kiedyś cumowały statki, obecnie rośnie trawa i karłowate krzaki. Poszliśmy jeszcze drogę w stronę term Faustyny, antycznego kompleksu „kapielowo-rekreacyjnego” ekstrawaganckiej żony Marka Aureliusza. Upał dokuczał niemiłosiernie, a wszędobylski kurz kleił się do ciała. W chyba czterdziestostopniowym upale można było tylko żałować, że wspomniana znakomita konstrukcja już nie działa. Przystępu do ruin broniły wysokie osty, a w dali widoczne były fragmenty tureckiej twierdzy z bocianim gniazdem. Wykonywałam tu wiele fotek myśląc w mieście sławnego Talesa o prezentacji multimedialnej, którą wykonam na lekcję matematyki.
Wkrótce poznaliśmy Ibrahima. Przewodnik mówił nam wcześniej, że tu, w Milecie pewien wrażliwy, miły człowiek wita przybywające grupy turystów kwiatami. Tak istotnie było. Zapamiętałam Ibrahima: rozdającego gałązki białej lawendy, niezwykle ciepłego, dobrodusznego i przytulającego się do ludzi. Wspólne zdjęcia zostaną wysłane dla niego do Turcji, a jego lawenda w Polsce - pięknie zasuszona...
Jeszcze tylko w cieniu znajdujących się nieopodal kramów, można było zrobić zakupy. Zimny sok ze słodkich tureckich pomarańczy i pamiątki z onyksu. A potem pozostało już tylko rzucić okiem wstecz: na monumentalne ruiny, na wymęczone słońcem i pozostające w niełasce w tym rejonie świata bezdomne pieski i na małego sprzedawcę wody pokrzykującego cyklicznie: Su, su!

[powrót]
-----------------------------------------------------------------------------
Priene
"Priene miasto jońskie leżące u ujścia Meandra, w czasach przedjońskich zwane Kadme. Podzieliło los większości miast jońskich i wpadło pod jażmo Cyrusa. Za nielojalność i nieposłuszeństwo Persowie wywieźli ludność miasta. W 441 p.n.e. między Samos a Miletem wybuchła wojna o Priene. Kiedy miasto wpadło w ręce Macedończyków, Aleksander Wielki postanowił je przebudować. Zaprojektowano nowe założenie urbanistyczne oparte na siatce ulic zorientowanych wschód-zachód. W okresie hellenistycznym Priene liczyło 20 tys. wolnych mieszkańców. Najważniejsze budowle budowle: świątynia Asklepiosa z IV, świątynia Ateny z 335 p.n.e., sanktuarium Demeter i Kory, teatr z 300 p.n.e. i stoa na agorze. Rodzinne miasto filozofa Biasa z Priene." Tyle Wikipedia. Dodam, że podróż z Miletu do Priene pozwalała się cieszyć z okien, na szczęście klimatyzowanego autokaru, przepięknymi widokami. Były to: stebrzyste gaje oliwne, brzoskwiniowe sady, makowe pola, poletka bawełny, porośniete sosnami wzgórza i tonące w różowych oleandrach, ciche wioski. Samo Priene bardzo malownicze: w centrum z interesującym "wodospadem" na murze, drzewami obwieszonymi dojrzałymi, spadajacymi na trawniki pomarańczami i tym antycznym wzgórzem, na które weszli już tylko nieliczni wycieczkowicze. A warto było: droga pełna słońca i oleandrów, poteżne sosny pośród ruin i kolejny klasyczny teatr, dostojna agora antycznego miasta oraz świątynia Ateny - ideał jońskiej architektury na wiele, wiele lat.

[powrót]
-----------------------------------------------------------------------------
Pamukkale
Pamukkale to turecka miejscowość, która słynie na świecie jako cud natury dzięki wapiennym osadom powstałym na zboczu góry Cökelez. Położone jest na linii pęknięcia skorupy ziemskiej. Wypływająca z gorących źródeł woda, wytrąca węglan wapnia, którego osady układają się w malownicze nacieki i stalaktyty. Na zboczu góry, powstają progi, baseny wody termalnej, ukształtowane w formie tarasów, oddzielone od siebie zaporami, po których spływa woda. Proces ten trwa nieprzerwanie od około 14 tysięcy lat. Twory te w czasach rzymskich nazywane zostały trawertynami, dzisiaj ciekawie ukształtowane formy są nazywane "Bawełnianym zamkiem" albo "Bawełnianą twierdzą". Jest to fascynujący, baśniowy świat, który oszałamia, rzuca na kolana, zachwyca. Władze tureckie objęły teren ochroną tworząc w tym miejscu Park Narodowy, który objęło swoim patronatem UNESCO, wpisując go na listę światowego dziedzictwa przyrodniczego. Wejście na trawertyny, z uwagi na ochronę osadów, jest możliwe tylko po zdjęciu obuwia. Lecznicze właściwości źródeł znajdujących się w tych miejscowościach znane były od wielu wieków. Już w starożytności przybywano tu mając nadzieję na powrót do zdrowia. I wtedy też, powyżej tarasów powstało miasto – uzdrowisko o nazwie Hierapolis. Nie sposób zapomnieć o tym magicznym miejscu. Świetlista, biała kaskada, świat naprawdę bajkowy, jakby nierealny na trwałe pozostaje w wyobraźni. Uczucie pluskania się w basenie Afrodyty i po prostu w tarasowych basenach przy zachodzącym słońcu, pozostaje w sferze pragnień i pożądanych powrotów. Trudno przy tych doznaniach mówić jeszcze o starożytnym Hierapolis, zachowanym w imponującym stanie i robiącym dodatkowe wrażenie w tej bliskości „innego świata” na tej ziemi.

[powrót]
-----------------------------------------------------------------------------
Konya
Okazuje się, że jałowo wyglądający, z okien mknącego wiele godzin autokaru, anatolijski step nadaje się do uprawy zboża i stanowi centrum tureckiego przemysłu zbożowego. Na środku rozległego stepu –Konya. Wrażenie potęguje kontrast, jaki towrzy żywa zieleń tej oazy wobec szarości otaczającego ją terenu.
Starożytne budowle przy Mevlâna Tekkesi pełne wschodnich rytmów, zapachów i pielgrzymów dają już pełne wrażenie przekroczenia jakiejś niewidzialnej granicy muzułmańskiego świata. W XIII w. miasto było stolicą imperium seldżuckiego sułtanatu Rum. Po dziś dzień pozostaje ośrodkiem sufizmu i celem pielgrzymek wiernych sunnitów. W sklepach i restauracjach obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu. Mevlâna Tekkesi – to ośrodek wirujących derwiszów, z grobem założyciela zakonu Celaddina Rumiego, zwanego Moulaną (Nasz Pan). Derwisze dążyli do mistycznego zjednoczenia z Bogiem poprzez pieśń i taniec. Byli najbardziej wpływowym bractwem muzułmaskim czasów osmańskich. Nazwa zakonu pochodzi od rytualnego tańca, polegającego na wirowaniu wokół osi ciała. A Moulana nawoływał do tolerancji, przebaczania i poszukiwania oświecenia...

[powrót]
-----------------------------------------------------------------------------
Kapadocja
[powrót]
-----------------------------------------------------------------------------
Ankara
[powrót]
-----------------------------------------------------------------------------
Istambuł

[powrót]

Komentarze:

09-01-2021, 23:04 JamesJen (s.ivanov@kreditkatalog.ru)

Here are the great software programs that may help you with all your tasks: no viruses and hidden payments. By the way, only today all our software is FREE!

https://driversol.com/drivers/macally/
https://driversol.com/drivers/pegtech/
12-12-2020, 20:06 MichaelcOm (s.aprel@kreditkatalog.ru)

Here are the great software programs that may help you with all your tasks: no viruses and hidden payments. By the way, only today all our software is FREE!

https://dropbox.downloadsgeeks.com/
https://itunes.downloadsgeeks.com/
ytd music downloader pro
fingerprint
27-04-2020, 02:45 JamesCarma (webprospekt24@kreditkatalog.ru)

Создание сайта будь то сайт – визитка, корпоративный сайт, сео раскрутка сайта, интернет магазин или мощный портал проходит в несколько этапов.
Уникальный контент - залог успеха продвижениея
12-03-2020, 01:05 Jefferyhep (xxl-casino@kreditkatalog.ru)

Если вы любитель онлайн казино 2020 года то, онлайн казино джекпот, вероятно, заметили, что онлайн-казино приобрели популярность в последние годы. Онлайн-казино дает игроку возможность играть во все свои любимые игры дома и вдали от своего компьютера или даже смартфона. На этой странице вы найдете плюсы и минусы онлайн-казино, а также казино в России, которые лицензированы и позволяют вам наслаждаться магией и бонусами казино, не предлагаемыми реальными казино.
10-03-2020, 02:38 Jefferyhep (xxl-casino@kreditkatalog.ru)

Если вы любитель онлайн казино 2020 года то, игровые автоматы секрет казино, вероятно, заметили, что онлайн-казино приобрели популярность в последние годы. Онлайн-казино дает игроку возможность играть во все свои любимые игры дома и вдали от своего компьютера или даже смартфона. На этой странице вы найдете плюсы и минусы онлайн-казино, а также казино в России, которые лицензированы и позволяют вам наслаждаться магией и бонусами казино, не предлагаемыми реальными казино.
Dodaj komentarz:




ilość odwiedzin:  2953347