Halina Rybak-Gredka

Przeskocz nawigację.

(05-10-2005, 22:03) Układanka

"Chwałą dobrego człowieka jest świadectwo dobrego sumienia."
Tomasz a Kempis

Na zdjęciu rozsypany świat przed Muzeum Watykańskim. I nie tylko na zdjęciu. Ciągłe odkrywanie trudnego ludzkiego istnienia pod naszym swojskim niebem. Dni szukania pocieszenia, zapisują w pamięci rozbijane ambicje i prawdę o małych karierach. Refleksje tej chwili nad sensem działania i tworzenia prowadzą do apatii, nie tylko intelektualnej. Zapewne to tylko moment rezygnacji. Czy ostatecznie zwycięży życie? O ironio. „Naprawiacze świata” na margines?


Czy ktoś jeszcze tak ma, że jak coś mu się zamarzy i tego nie ukrywa, to zaraz to cudo zostaje storpedowane przez starych „wyjadaczy” i pozostaje tylko niesmak? Nie dzieje się dobrze, gdy już nawet brzydkie słowa cisną się na usta. Nie znoszę braku wyobraźni oraz tej nieprawości i obłudy, która wynika z walki o własne wygody.


Nie będę dyskutować, czy "dobre uczynki odpłacają" rzadko, czy często. Czy może już w innym wymiarze? W małym światku można udowodnić każdą tezę i każdą podważać w nieskończoność. No cóż. Róbmy swoje, my ludzie z temperamentem działaczy społecznych i oni - ludzie na wygrzanych stołkach. Jedni niech powalczą o podstawowe wartości w rzeczywistości naszej szarej i bardzo skomplikowanej, a inni niech nadal grają w szachy. To marna układanka.


Kolejne wybory nie zmieniają życia w idyllę. Nadal trzeba coś naprawiać i krzątać się wkoło. Nieobce mi jest zniechęcenie, lenistwo i smutek. Nie wpadam już w euforię. Nie wywróciłam swego życia do góry nogami. Mam ciągle te same troski, to samo nieliczne grono przyjaciół. Używanie lekarstw na pewne zaburzenia, to nie panaceum na życiowe problemy. Najważniejsze to jednak nie pytać przy każdej okazji, jaki to wszystko ma sens? Nieodgadniony. Może tylko warto wreszcie wiedzieć, czy mądrość życiowa wynika z logiki, czy doświadczenia?


Dobrze jest czasem wierzyć w czarno-biały świat. Rozczarowania będą tak, czy tak i oczywiste jest, że więcej spektakularnych klęsk doznaje się występując otwarcie. Ale rezygnacja byłaby zasadniczą przegraną na całej linii. Zawsze trzeba coś odpisać w rezerwy związane z ryzykiem.
Po zbilansowaniu wychodzi wartość netto. Jedyna i niezmącona.
Spokój własnego ducha.


Jest czas na spacery i rower. Jak tu nie lubić jesieni? Słońce świeci i już tyle kolorów wokół. Cierpki smak aronii, teraz przestała być wygrzana i słodka. Cóż pozostaje? Może właśnie zmysłowa kontemplacja natury.
Póki, co to jedyne upojne chwile, na które mogę liczyć. W piątek, na Górze Kijowej, będzie jeszcze szczerość i spontaniczność dzieci.


A wychodząc z domu w bardziej skomercjalizowane rejony, tyle porażającej nędzy. A to w aptece schorowana kobieta zbiera pieniądze na lekarstwo, a to pod supermarketem pan bez nogi - wyciąga rękę po jedzenie dla dzieci. I jeszcze inny, co na nosie miał rany. Na odmrożenia - chyba jeszcze za wcześnie? Alkoholizm? Toż zarzekał by się, że nie...
Naprawdę nie ma sposobu? Czy opieka społeczna wykorzystała już wszystkie możliwości? Nie mam jakoś przekonania, że tak musi być.
A życie jest pokręcone i każdy, któregoś dnia, może wylądować pod mostem...


[powrót]

Komentarze:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz:




ilość odwiedzin:  1609330