Halina Rybak-Gredka

Przeskocz nawigację.

(05-04-2013, 14:14) Czaruj niebo...

Szaruga tu nie straszna, gdyż w twoich oczach niebo pełne księżycem, gwieździste.

Tyle ważnych tematów analizuję, trawię. Co jeden to istotniejszy i już w końcu nie wiem o którym pisać najpierw. A tu, za oknem, białe zimno skuwa ponuro i nie odpuszcza wiośnie. Gęste chmury od wielu miesięcy zasnuwają lazury, błękity, świeżość powietrza o brzasku, różowe zachody, gwieździste nieba, uśmiechnięte promyki, czerwoną kulę słońca. Aj, gdzie ta kwiecista łąka, żywa, zielona, pachnąca? Gdzie zapach lasu z zawilcową nutką? Jak wyczarować niebo? Jak się odbijać, ulecieć?

Wszystkie trudniejsze konteksty muszą teraz poczekać. Otrząsam kwietniowe zimno, wrzucam tu trochę ciepełka i piękna. Uchylam Wam dziś rąbka, próbkę pisanej książki: "Czaruj niebo". Takie tam fragmenciki, jednodniowe dialogi, co roześmiane chodzą. Słowa, słówka, słóweczka, rozbiegane, żywe, promieniste, tańczące. ..

...

To zjawisko o głębokim spojrzeniu spadło na mnie z obłoków i dotknęło duszy. Nie dziw się więc poranny wietrze, że znowu powtarzam za tobą jeden z twoich porywów. Witaj kwiecie, mimo powiewu zimna, dzień dobry i miły. Budzę się i pierwsza myśl o tobie. Wstaję i jeszcze w przytuleniu w świecie cichego poranka śnieżnego. O! Jaśnieje. Ciepłych barw dnia wypatrujmy. A może słoneczka by zakosztować? Ono wschodzi przecież! Miłego i dobrego dnia, wita cię słońce i ja w nim dla ciebie. Spójrz, latarnia pokazuje ci drogę do zatoki wyciszenia, gdzie witają uśmiechy serdeczne, szczere. Caluski, obejmuski. Fajniusio w zasadzie przysypało, tak puchowo, konary też okryte. A dla ciebie świat cały - i ten ciepły, i ten cieplejszy...

Witaj w bajce, którą dla nas cudownym piórem piszesz. Zaczarowany, nowy świat, pięknem komponowany. Twoje miłowanie otula wszystkie chwile i zakamarki. Jesteś moim cudem! Wiesz, nagle ta konkluzja powraca: najważniejsze na ziemskiej drodze jest kochać drugiego człowieka, budować taką przestrzeń emocjonalną i duchową w której on będzie Vip-em, i także od niego uczyć się miłości. Słucham ciebie, tak jak porannego ptaszka, co kwili, terlikuje, ćwierka. A ty? Cała jesteś w konwaliach. Zaczyna się dzień z porozwiązywanymi sprawami, co lekkimi się stają. Cala reszta to już tylko poezja. W imię jedności przyrody płynie, bo w muzyce, która skądś dochodzi, też jesteś. Wolę interpretację, że zawsze i wszędzie. Znowu ta myśl powraca, że jeśli Bóg jest miłością, to przecież miłość też jest Bogiem. Co ty na to? Czuję energię jedynie czystą...

Cudnie! Buziaków pełny wóz. Przytulam wszystkie skarby! Uwielbiam, całuję stokrotnie. Tulę jeszcze serduszko. Ok, ale ty ciągle robisz dwie rzeczy na raz. Trzy, bo jeszcze szaleję za tobą. Och, jak pięknie pachnie cynamon i ta gorąca szarlotka. Dogrzewam dom zapachami i ciepłem ze środka. Przytulam się do ciebie każdym kawałkiem. Całuję słodkości, kocham, wielbię. Takie to piękne, że jesteś, jesteś. Dziękuję tobie, za ciebie. I jak nie nazywać cię skarbem, jak nie nosić wdzięczności za dar ogromny, największy. Wiesz, podobno 2,5 procent ludzi jest szczęśliwych. Pośród rozlicznych ciężarów taka niezwykła lekkość. Tacy jesteśmy bogaci. Szczęśliwi, bo mamy w sobie siebie. I więcej jeszcze, ì wszystko z czym dusza wolna ulata. Wypowiadam głośno imię twoje, teraz pulsuje, grzeje, rozmiękcza gęstość. Wszędzie ty i twoje-nasze myśli, zapachy, oddechy przyrody. Hej, skarbie, wzmacniam energetycznie, uśmiecham się promiennie. Cmokam twoje policzki, ściskam cieplutką rączkę. Jestem tu! Całkiem, mocno, naprawdę...

Obejmuję moje słoneczko gorące, sama jestem upałem. Tak mocno czuję cię, ja czasem nawet tęsknię, za tym twoim kawałkiem, który zamieszkał we mnie. Biorę w górę, w ramiona, widzę jak jasno w niebie. A ty? Tak właśnie, i żyjesz także we mnie. Spojrzenie jak zwykle piękne. Wszędzie i wszystkim jesteś. Nowy świat wstrzymuje swój oddech. A twoja stokrotka pachnie prawdziwym słońcem. Złudzenie? Nie, to sztuka bycia szczęśliwym, mimo wszystko. I tego, co w nas nic i nikt nie odbierze nam. No to już nie oddycham. W lekkości bezmiar. Tak. Porwij mnie. Otulaj aksamity poświatą twojej tęczy. Tańcz, tańczmy w zapamiętaniu, grajmy melodię na ustach. I jak tu żyć bez ciebie od wieków pytało niebo? W pocałunku, w miłości obłoku. Jesteś innym wymiarem, i także ziemią. Nic nie ma pod stopami, czuję obłoki nade mną. Cichooo. Gdzie popadnie całuję na skraju innych światów. Calusiam księżyc, słońce. Poczekaj jeszcze chwilkę, poczekaj trochę więcej. Kosmos, kosmos wyciąga ręce. Nie pozwól. Chcę twoja być, żywa, prawdziwa, codzienna, przy tobie, z tobą, we mnie. Toż jesteś! I dobrze mi z tobą idzie. Ot, śmiejmy się, dwoje głupot, i dwoje szczęśliwych...

Ach, cóż za wieczór pachnący tobą. Po dniu znojnym przynosisz ukojenie, bo też i domem jesteś, w którym spokój, nostalgii może trochę. Gdzie z cicha życie szumi za oknem, a piec ciepły drewnem. Szaruga tu nie straszna, gdyż w twoich oczach niebo pełne księżycem, gwieździste. Czaruj niebo, czaruj ze mną świat. A ty spij, pięknie śnij. Pod kołderką w gwiazdki ciepło miej, kołysanką nieba utul się. Nowy dzień z uśmiechniętą minką niech do ciebie przyjdzie skoro świt. A tymczasem słodko, pięknie śnij. Dooooobraaanooockooooowyyy zieeewaaajacyyyyy. Paaaachnieee cudem, ciepły cuuuuudooooownieeeee...


[powrót]

Komentarze:

14-04-2013, 12:42 syczy

Wyżej od nieba słów nie-kilka.
Dodaj komentarz:




ilość odwiedzin:  2078959