Halina Rybak-Gredka

Przeskocz nawigację.

(25-06-2010, 23:05) Omknięcie

"…czas spoza zegarka, spoza kalendarza, nieustanne teraz, ustawiczna chwila…" Jerzy Suchanek

Dzisiaj zakończył się szkolny rok. Budzę się i taka siła jest. Znowu fika koń na ulubionym płótnie. W zeszłym roku w taki właśnie dzień działa się promocja Całusa i kopniaka...

„Pękł rogalik z koralików. Z kropli rosy na szyi
wyskoczyły tanie szkiełka. Po płatkach róż
jeszcze pudruje malinki. Jej wielkie oko patrzy
na nią bez mrugnięcia. Rzęsa opada jak liść.
Jej ręka rzuca okrągłym lusterkiem. Ale oko,
jej wielkie oko i tak na nią patrzy. Na nią, w nią.
Z niej i spoza niej. Bez mrugnięcia. W ciszy,
jaką zostawiają po sobie rozsypane naokoło
koraliki i płatki róż. Roślinka zerwanej nitki
oplata ciszę i ją. Wplata się w ciszę i w nią. I jej
ręka szuka końca. Nie, nie końca. Początku
nitki, czubka roślinki. Chce nawlec szkiełka
koralików, chce powiesić na szyi rogalik, chce
troszeczkę. Jej ręka. Ona, jej ręka. Jej ręka, czyli
ona. Nie. Nie. Ona i jej ręka szarpią roślinkę,
rozszarpują ciszę, a szarpiami zatykają wielkie
oko, opatrują ją, opatulają ją, odtruwają ją.
Już, już opatrzyło się jej to patrzenie na to
oparzenie, uprze się i oprze się, nie przejmie się
i nie przebłyśnie. Już. I już! Już bierze prysznic,
bierze ją prysznic, jak pysznie! Przejrzyście!
Omknęli się z siebie. Ona z niego, on z niej.
Jej chcę omknęło się z jego chcę. Tak z tak
się omknęło. I nie z nie? Nie, nie było nie. Nie
było nie? Nie. Jej ręka upuszcza ręcznik. Czy
to nie jej umknęło? Jej ręka sięga po ręcznik,
a ona po wszystkie drobiażdżki, które jej ręka
zgarnęła do torebki ze sztucznej skóry, łakomej
jak podręcznik o krokodylach i aligatorach.
Drobiażdżki, same drobiażdżki. Jakieś ale
i twardsze lecz, lub albo niejasne albo, może
dalekie od ciepłych mórz, delikatne jeśli w parze
z męskim jeżeli, bajka o złotym kluczyku
zamiast kluczyków do stacyjki, zapach łąk,
wszędzie zapach łąk i potu, ani jednego domu
z kortem, basenem i klimatyzacją, kamyk
z rzeki jako sejf, gliniany gwizdek ze straganu
z rogalikami z koralików, kupiony jej, gdy śniła
o balu na statku w rejsie po Karaibach, okruszek
chleba przez biedronkę przyniesiony z nieba
niczym platynowa karta kredytowa, słowa,
kilka słów, jej imię, jego imię, czasownik
między nimi, czas między nimi, czas spoza
zegarka, spoza kalendarza, nieustanne teraz,
ustawiczna chwila, aż po moment pęknięcia,
rogalika z koralików, omknięcia się z siebie.
Jej z niego, jego z niej. I ona idzie po tanich
szkiełkach i szkle z lusterka, idzie, do torebki
domknięcia, do jej domknięcia omknięcia się jej.
A on? Gdzież on? On? On tylko to tu pisze."

[powrót]

Komentarze:

22-09-2010, 13:07 Absolwent

Szkoda - wielka szkoda, że ponownie rozpoczął się nowy z...
06-07-2010, 22:00 hrg

"Omknięcie" - tytuł cytowanego wiersza z tomiku pt. "Ku"
http://www.topos.iq.pl/ksiazki/ksiazka.php?id=39
06-07-2010, 21:23 blu (blu@o2.pl)

Witam! Nie bardzo rozumiem słowo: omknięcie?!
Jakoś to nie po polsku!
26-06-2010, 08:46 H.

Dzięki Aras:) A teraz w dalszą drogę, bo w małej filiżance i dużej kieszeni mocny kolor podrywa i przyśpiesza. Tu i...także...
25-06-2010, 23:25 Arkadiusz R. Skowron (automordet@autograf.pl)

to w ramach nieco innej formy komentarza... Inna przestrzeń... O tym samym? Czy adekwatnie???
Nie wiem nie rozważam:...

"
List nabity w butelkę (oniRYCZność)
-------------------------------------
pamiętasz zapisaliśmy się na skrawku

strzępku kartki (albo starego biletu do

gdzieśtamu którego nie pamiętam) coś



coś ja coś ty coś my cośmy zrobili z tego

nie pamiętam pewnie skojarzeniowy kolaż

nie pamiętam ale nabiliśmy go w butelkę

poszedł zakęcony lub zakorkowany z prądem

Wisły zmierzając do Gangesu bo taki

chyba nadaliśmy kurs pamięci Naszą pocztę butelkową



wstrzymał As wilczur pies ekolog aportując w zgodzie

z obranym kursem niepisaną umową między psem

i jego panem „Przepraszam Pana ale to miała być taka symboliczna

chwila taka nasza” „Przepraszamy Państwa Ja i As

dbamy o czystość zaśmiecanych rzek ale uczynimy dla was

wyjątek” Tekst



którego nie pamiętam nabity w butelkę zakorkowaną popłynął

swoją popłyną ponownie poszedł na dno nad Ganges

w jakieś Gdzieśtamy czy na tamie pozostał nie wiem

nie pamiętam nie rozważam



poprzednich wcieleń Długo nosiłem amulet z Twoją mantrą

na szyi na pomarańczowej sznurówce nie wiem

co tam było nie pamiętam oddałem go rzece poszedł

na dno nad Ganges w Gdzieśtamy czy na tamie

pozostał nie wiem nie pamiętam nie rozważam



może nabije się w butelkę splątany ze strzępkiem skrawkiem

skojarzeń nie wiem nie rozważam nie pamiętam nasze rzeki

rozpłynęły się w inne ujścia tworząc nowe dorzecza

płyniemy innymi prądami inaczej pojmując Ganges



poza tym zawsze odpalałem papierosa od świeczki

zabijając żeglarzy jeśli rzucę palenie wodę będę nabierał

pełnym haustem i nadal odpalał od świecy będę



pełnię niepamięci aż po zatarcie onirycznych brzegów

rozpływam w inne między-się bliżej mnie



bajki kiedyś się kończą jak ogniki świętego (i śniętego) Elma

może i na świeczce



oni-RYCZ-ność jest zbyt zabajona czym nie wiem nie pamiętam nie

rozważam rozbiłem gwint butelki nie ciągnie mnie

nie pociąga"

-----------------------------
porównaj...

http://www.chmurnoryjny.bloog.pl/id,6007320,title,List-nabity-w-butelke-oniRYCZnosc,index.html
Dodaj komentarz:




ilość odwiedzin:  2078413