Halina Rybak-Gredka

Przeskocz nawigację.

(03-08-2009, 11:55) Kątem oka

"Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś." Antoine de Saint-Exupéry

Tegoroczne, angielskie lato nie rozpieszcza. Pada. No, prawie co drugi dzień. Raz z mniejszym a raz z większym natężeniem. Za to ponoć te lata są bardzo długie. Także dni „wydłużone” szczególnie...

Sporo odpoczywam i leniuchuję. Nadrabiam zaległości rodzinne. Również filmowe i książkowe. Pozostają jeszcze spacery i zwiedzanie, co utrudnia czasem porywisty wiatr. Nic to jednak dla globtrotera:) A jest tu co robić, jak przystało na narodowy, morski kurort z ponad trzema tysiącami pensjonatów i hoteli, piękną, iluminowaną promenadą, trzema molami, imponującymi parkami zieleni i rozrywki, licznymi, olbrzymimi salonami gier etc.

Miasto składa się głównie z jedno i dwupiętrowych budynków, a ponad nimi góruje zewsząd widoczna zbudowana z metalowych elementów wieża widokowa, która kojarzy się nieco z tą zaprojektowaną przez Gustawa Eiffla. Nadmorska promenada jest dwupasmowa, a mola zagospodarowane sklepami, punktami gastronomicznymi i obiektami rozrywkowymi, w tym okazałym diabelskim młynem. Na trasie kilku kilometrów wzdłuż morza podziwia się dziesiątki przeróżnych postaci ze świata baśni, legend, najrozmaitsze lampy w stylu Alladyna, portrety, figury geometryczne, które olśniewają nocą magią barw i świecących obrazów. Także różnokolorowe tramwaje przyozdobione są lśniącymi girlandami, przez co nabierają tu swoistego wyglądu.

Sporo kościołów anglikańskich, jeden polski. W miejscowej bibliotece mają całkiem dużą ilość książek w języku polskim (nie tylko klasyka, także literatura współczesna). Job Center, czyli Urząd Pracy wyposażony jest w liczne stanowiska komputerowe, na których można sobie pooglądać poszczególne oferty pracy, także drukować. Mało tego, zainteresowany może też bezpłatnie zatelefonować do większości potencjalnych pracodawców. Interesujące to formy i do przeniesienia...

Nie sposób nie wstąpić tu też do jakiegoś salonu gier o obiecującej nazwie z „happy”. Faktycznie, czasem może się poszczęść. A jak dobrze się zacznie, to chciałoby się mnożyć te pensy. Takie to przebiegłe automaty, z których po wrzuceniu 2 pensów może wypaść ogromna sterta monet. Może, ale zazwyczaj po kilku „zachętach” już nie wypada:)

Warto czasem zajrzeć do jakiegoś z licznych angielskich pubów. Tu specyficzny spokój, szczególna atmosfera luzu. I zabawy. Ale trzeba też pozaglądać do ... toalet, mających często dość interesujący wystrój np. na ścianach wiszą dziewiętnastowieczne portrety z których panowie ubrani z nieskazitelną elegancją, "patrzą" ci prosto w oczy...

Specjalnym miejscem ściągającym licznych turystów jest Pleasure Beach, czyli park rozrywki lub jak kto woli wesołe miasteczko. Uwagę zwraca tu olbrzymi rollercoaster. Jechałam dwukrotnie taką „kolejką”z dzieciakami w Disneylandzie, toteż mam pojęcie o wrażeniach z tego typu przejażdżki. Tym razem więc sobie daruję, bo i tak już czuję jakieś przeciążenia i dziwną grawitację...

I oczywiście ciągle spacery ulicami. Trudno przywyknąć do sporej ilości spotykanych ludzi o zdecydowanie "wysokiej" wadze. To chyba efekt licznych barów i ociekających tłuszczem fast foodów. Na jezdniach duży ruch. Trzeba uważać na przejściach. Inne tu oglądanie, bo przecież ta lewostronność! Ba, w Anglii to nawet tablice rejestracyjne są jakieś inne, mają różne kolory, tzn. są białe z przodu i żółte z tyłu samochodu. Skąd takie pomysły? Brrr. I jeszcze znowu przemykający gdzieś ten drażniący oczy widok "dziecięcych smyczy"!

W centrum zieleni jest niewiele, jednak nieopodal znajdują się prawdziwe enklawy nieskażonej przyrody. W parku, na kilkunastu hektarach gruntu znaleźć można pięknie przystrzyżone trawniki, różnokolorowe rabatki kwiatowe, sporo znanych drzew, okazałą fontannę, liczne rzeźby, charakterystyczne ławeczki, zaułki, piknikowe zakamarki, pola do gier, boiska i ... niewielkie jeziorko, w którym można popływać łódeczkami, powędkować. W alejkach można spotkać jakąś wiewiórkę szarą, a na wodzie i ponad nią dużą ilość oraz różnorodność ptactwa: gęsi, kaczek, gołębi. Obok parku znajduje sie ZOO. Och, gdyby tak u nas taki park jak marzenie...

Najczęściej obserwuję jednak magnesujące, tajemnicze przypływy i odpływy. Największe wrażenie robi na mnie przypływ w świetle księżyca. Wzburzone, spienione fale popychane siłami Ziemi, satelity i mocą oceanu zwolna pochłaniają rozległe piaszczyste plaże, przelewają się tak długo, aż zwilżą betonową ścianę promenady. Mocno czuje się wtedy słabość i kruchość człowieka.

Z ulgą i wielką przyjemnością wita się potem odpływy, obserwując w łagodnym słońcu jak daleko cofa się to dziwne morze. Jak wynurzają się potężne, piaszczyste przestrzenie, na których penetrują z radością mewy, polujące na kraby oraz ... ludzie. Jedni zbierając muszle, kamyki, muszelki, drudzy ciesząc się szumem odpływu i osuwaniem wilgotnego piasku, który jest dość mocno ubity i przecudnie miejscami pofałdowany. Podczas odpływów zazwyczaj bywa ciepło i niemal bezwietrznie. Odpływy ściagają ogromną ilość turystów, którzy na wiele godzin zasiadają na betonowych schodkach, wpatrując się ku zachodowi, poddając przedziwnemu urokowi kompozycji nieba i ziemi, człowieka i oceanu. Uspokojone mewy bardzo leniwie podrywają się wtedy do lotu, akceptując każde bliskie towarzystwo. W nieodległej części plaży liczne, kolorowo, najczęściej różowo przystrojone osiołki wożą dzieci, które zdają się tryskać tu i tam wzmożoną, niemal dźwięczącą energią.

Tyle kolejna relacja. Może znowu jakaś melodia

Pozdrawiam...


[powrót]

Komentarze:

04-08-2009, 08:43 sdb

Bardzo dziękujemy za pozdrowienia, relację i melodię. Możemy tak rozpoczynać każdy dzień pracy. Też pozdrawiamy. Do zobaczenia niebawem.
Dodaj komentarz:




ilość odwiedzin:  2078756