Halina Rybak-Gredka

Przeskocz nawigację.

(07-10-2006, 09:32) Zwykły smak

"I choćbyś pędził, nie dogonisz, a uciekając nie uciekniesz." Syr 11.10

Sobota dziewięciu a raczej trzech wieców. Dla mnie kolejny „wolny” dzień. Można by poleniuchować, dłużej pospać. Ale otwieram oczy skoro świt. Pełna energia i głowa. Oto dzień. Zwykły i banalny. I dzień niezwykły w swojej zwyczajności.

Dziewczyny śpią. Skradam się by nie zmącić spokoju. Podglądam kochane buźki przykryte po uszy, miękko wtulone w poduchy, taaakie słodkie. Najdroższe. Duże: dorosłe i nastoletnie. A czułość matki ciągle taka sama. Zalewa falą. Jak wtedy, gdy maleńkie...

Dobrze jest czasem z rana mieć czas. Na wędrówki. Po domu. Po wspomnieniach. Po zwyczajności? Ogromnie, ogromnie cieszy. Doceniam ten cudny dar. Dar najbliższych, zdrowia i spokoju w zwyczajną szarość...

O ktoś jeszcze nie śpi. Dobiega szelest z pokoju „babci”. Tak, to mama. Ranny ptaszek. Zaczyna się krzątać. Ten dzień jak prawie każdy z jej niemal trzydziestu tysięcy innych, które przeżyła, zaczyna się bladym świtem. Kiedyś to ona krzątała się zawsze pierwsza. Teraz zdarza się, że jesteśmy razem.

Wkrótce podróż. Mama znowu wyjeżdża na dłużej. Wiem, co zyskam a co stracę. Czasem ogarnia mnie przerażenie. Wtedy, gdy jak mgnienie ta myśl, że mogłoby jej zabraknąć. Patrzę na troskliwe oblicze, pochyloną sylwetkę, spracowane ręce. Słucham przebogatych wspomnień. Z życia, które doświadczyło pięknego dzieciństwa, pełnego sieroctwa, okrucieństw wojny i wszystkiego, co było potem. Cierpnie mi skóra. I chwilami myślę, że grzeszymy. Grzeszymy narzekając. Od mojej matki uczę się podstaw. Tak niby zwyczajny dzień, a bogaty w swoje istnienie.

Uśmiecham się i ciepłymi uczuciami otulam emocje. Odrzucam myślenie o tym, co nieuniknione. Dzisiaj konstruktywnym działaniem chcę nadrobić domowe zaległości. I niech tak trwa. Każdy dzień pośrodku bezkresu jest nowy i piękny...


[powrót]

Komentarze:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz:




ilość odwiedzin:  1609343