Halina Rybak-Gredka

Przeskocz nawigację.

(29-11-2005, 08:42) Sprawa polska

"Jeżeli najbardziej niewinne i bezbronne dziecko nie może czuć się bezpiecznie w jakimś społeczeństwie, wówczas już nikt bezpiecznie czuć się w nim nie może!"Stefan Wyszyński

Becikowe? Czy to polska sprawa? Dużo krzyku i w końcu będą dostawać je od nowego roku ci, którzy otrzymują pomoc socjalną.


Czytam komentarze na necie. Oto jeden z nich:” Jestem wykształconą, pracującą kobietą. Żadne becikowe nie przekona mnie do posiadania dziecka. Żadne ideologiczne "nawijanie makaronu na uszy". Dajcie mi stabilną pracę, pewność, ze ją utrzymam, gdy zajdę w ciążę, gdy urodzę dziecko. Dajcie mi pewność jutra, a pomyślę o rozmnażaniu.”


Hm. Sama pamiętam czasy, kiedy to na zakup wózka dziecięcego musiałam zaciągać pożyczkę. Ale praca była. Na czas nieokreślony. Tak się składa, że w ostatnich dniach, w ramach projektu, „Czego potrzebujesz?” miałam trochę kontaktów z rodzinami, z dziećmi, które nie z wyboru znalazły się w sytuacji nie do pozazdroszczenia, także z matkami oczekującymi na urodziny dziecka.


Zacznijmy, więc od początku, czyli od chwil, kiedy to lęki matek wypierają radość poczęcia. Tak. Wiele jest obaw towarzyszących pojawieniu się nowego dziecka. Ile problemów, słów, myśli podszytych nieufnością do świata przekazują matki kolejnym dzieciom. Gdzie i kiedy dostrzeże się, że dziecko rozwija się nie tylko od chwili narodzin? Gdzie są pełni odwagi i nadziei rodzice, z wiarą, że zagwarantują swym dzieciom byt, matki bez strachu o jutro? I wracamy do punktu wyjścia. Praca. To jest problem. Tu trzeba znaleźć rozwiązanie, bo tak naprawdę nędza ludzka równa się bezrobocie.


Jak mówić o dobrym klimacie dorastania, o wszechstronnym rozwoju, kiedy rodzina żyje na krawędzi? Z dnia na dzień i jeszcze krócej. Na zewnątrz też często tresura, przed którą dzieci i młodzież próbuje bronić się agresją, przekorą czy udawanym cynizmem.


Umysł dziecka to takie bogactwo. Tak często patrzymy na jego marnotrawienie. Jak rodzice, zagubieni, często już sami bez wiary, mają dodawać otuchy swoim dzieciom? Jak je motywować, cieszyć się ich osiągnięciami, wspierać w chwilach załamań? Trudny dom ze 100% bezrobociem, to etap blokowania, tłumienia wielu możliwości młodego człowieka. Troski dzieciństwa bolą długo i prowadzą do rezygnacji oraz kompleksów niższości.


„Wszystkie dzieci nasze są.” A czy nas pedagogów i ludzi dobrej woli wystarczy, aby pomagać im jak najwcześniej uwierzyć w siebie? No, choćby mądrym poparciem dla ich inicjatyw...


[powrót]

Komentarze:

29-11-2005, 13:43 agnieszka (agam80@buziaczek.pl)

"Troski dzieciństwa bolą długo i prowadzą do rezygnacji oraz kompleksów niższości" - dokładnie tak! Sama bym tego lepiej nie ujęła.
Trudno w obecnych czasach decydować się na dziecko (dzieci), gdy niepewna jest przyszłość... Jaką mam gwarancję, że za 20, 25 lat moje dziecko będzie miało za co żyć, skoro już teraz jest tak ogromny problem bezrobocia?? Brak poczucia bezpieczeństwa (które jest przecież jedną z podstawowych potrzeb człowieka) nie zachęca do rodzenia dzieci. Państwo szuka oszczędności na każdym kroku, nie daje gwarancji na godne warunki życia. A czy ja, jako przyszła matka, dam radę wychować dziecko na silnego człowieka, który poradzi sobie nawet w niesprzyjających warunkach? Czy będę potrafiła przygotować go do życia? Skoro mnie nie przygotowano... Pytania retoryczne. Dlatego żadne "becikowe" nie przekona mnie do rodzenia dzieci; problem sięga głębiej.
Pozdrawiam serdecznie!
Dodaj komentarz:




ilość odwiedzin:  1609335