Halina Rybak-Gredka

Przeskocz nawigację.

(05-11-2005, 20:22) Spokojna woda

„Droga mądrego polega na tym, aby działać, lecz nie jak w zawodach”
Lao-Tsy

Początek listopada to dla większości z nas czas zadumy. Jesteśmy znowu blisko kochanych nieobecnych. Mocniej niż zazwyczaj ocieramy się o to, co przemija. Staramy się zatrzymać najdroższe wspomnienia. Głębiej czujemy nasz czas i jego stosunek do wieczności. Dotykamy kruchości świata oraz tego, co wymyka się czasowi. Ocieramy się o tajemniczą, tamtą stronę. Przypominamy sobie, jakim czas jest darem. Odkrywamy na nowo „czas życia”. Jak go wypełniać?


Coraz lepiej umiemy ocalać od zapomnienia. Pamiątki, listy, nagrania, albumy, w których zarejestrowane zostały jakieś ważne momenty życia. Jest jeszcze serce i pamięć ludzka. Nawet, jeśli cokolwiek nie zostało utrwalone, udokumentowane, to istnieje w duszy. Po stracie bliskich doroślejemy w czasie. Nie wystarczy pamięć i dzień Wszystkich Świętych. Żeby ich nie zawieść, staramy się żyć tak, jak by tego oczekiwali. Znajdować coraz to nowe rozwiązania i prawdy na dziś, na jutro. Zapewne najbliżej jesteśmy wówczas, gdy przechodzimy od refleksji do postanowień i sensownego działania.


Wędrówka, wędrówka. Warto przystanąć. Pomiędzy czasem troski o innych warto znaleźć czas dla samego siebie. Oto jedna z opowieści o Ojcach Pustyni:
„Trzech przyjaźniących się studentów zostało mnichami i każdy z nich zaplanował, że uczyni coś dobrego. Pierwszy powiedział, że chciałby pogodzić ze sobą kłócących się według słów Pisma: «Błogosławieni pokój czyniący». Drugi z nich chciał odwiedzać chorych. Trzeci poszedł na pustynię, aby tam zażywać spokoju. Pierwszy mnich, który troszczył się o kłócących się, nie był w stanie pogodzić wszystkich. Zrezygnowany udał się do drugiego, który służył chorym i zastał go przygnębionego. On również nie zdołał do końca zrealizować swojego zamiaru. Obaj ustalili, że odwiedzą trzeciego, który poszedł na pustynię. Co też uczynili. Opowiedzieli mu o swych kłopotach i poprosili, by im szczerze powiedział, co jemu udało się zyskać. On pomilczał chwilę, potem nalał do naczynia wodę i poradził im, aby się w nią wpatrywali. Woda zachowywała się niespokojnie. Po jakimś czasie kazał im znowu spojrzeć i powiedział: «Zobaczcie, woda jest teraz spokojna». A oni spojrzeli i zobaczyli swoje odbicia jak w lustrze. On zaś mówił dalej: «Tak dzieje się z każdym, kto przebywa wśród ludzi. Z powodu niepokoju i zamętu nie może on dostrzec swoich grzechów. Kto jednak przebywa w samotności i spokoju, ten wkrótce dojrzy swoje błędy.»”


[powrót]

Komentarze:

09-11-2005, 08:09 Halina

Agnieszko! Twoje słowa są dla mnie jak dobra, pożywna strawa psychiczna. Wielkie dzięki. Jestem pewna, że wkrótce się poznamy. Gorąco Cię pozdrawiam.
09-11-2005, 07:36 Agnieszka

Szanowna Pani Halino! Jestem równiez mieszkanką Będzina,a na Pani stronę trafiłam zupełnie przypadkiem, przeglądając stronę Stowarzyszenia Dzieciom Będzina. W ubiegłym roku skończyłam studia psychologiczne, a obecnie zaczynam pracę w hospicjum domowym.
Myślę, że to wspaniałe co Pani robi! Bardzo Panią podziwiam, choć osobiście nie znam. Bardzo lubię czytać Pani dziennik, w którym "uderza" mnie Pani niesamowita wrażliwość:) Oby było więcej takich ludzi jak Pani!
Serdecznie pozdrawiam
Dodaj komentarz:




ilość odwiedzin:  1862275